Na peryferiach dużego afrykańskiego miasta mieszka 36-letnia kobieta z trzema synami w wieku od 6 do 11 lat. Aby zarobić na utrzymanie, zbiera plastikowe opakowania, które potem sprzedaje w pobliskim zakładzie utylizacji odpadów. To wyczerpujące zajęcie przynosi jej niecałe dwa dolary dziennie. Pod koniec dnia wraca do miejsca, które musi nazywać swym domem. Ściany zrobione są z cegieł i cienkich gałęzi oblepionych gliną. Luźno leżące zardzewiałe blachy i plastik tworzą dach. W drzwiach i oknie wiszą stare worki jutowe, które nie stanowią żadnej ochrony przed złą pogodą, nie mówiąc już o intruzach. Na domiar złego owa kobieta nie jest właścicielką tej nader skromnej chaty. Razem z dziećmi żyje w ciągłym strachu przed eksmisją. U podstaw kryzysu mieszkaniowego leżą czynniki, na które jednostki nie mają wpływu. Do głównych winowajców badacze zaliczają gwałtowny wzrost liczby ludności, wysokie tempo urbanizacji, klęski żywiołowe, niepokoje polityczne i długotrwałą biedę. Owych pięć czynników, niczym palce zaciśniętej pięści, wyciska z wielu biednych ludzi ostatni dech.
krzesła konferencyjne